Buddha, czyli Frugo +18

Buddha, czyli Frugo +18

O drinku Buddha firmy Foodcare, odpowiedzialnej m. in. za napój Frugo. Słyszałem już rok temu. Niestety nigdy nie było mi dane znaleźć go na sklepowych półkach. Chciałem spróbować to cudeńko. Udało mi się to dzięki… Biedronce.

Nie pomyślałbym, że to właśnie w „sklepie dla biedaków” znajdę coś czego nie mogłem znaleźć nigdzie indziej. I to jeszcze z alkoholem.

W Sławie, w Biedronce, stał sobie Buddah więc się po niego schyliłem i kupiłem.

Butelka: 200ml. Cena: 3zł. Na pierwszy rzut oka coś już tu nie gra. 3zł za niecałą szklankę drinka. Trochę mało. No ale nic. Burżuj się odezwał. Kto bogatemu zabroni. W końcu zakupy robię w Biedronce to mnie stać nie.

Zabrałem to cudo do domu, schłodziłem i odkręciłem zakrętkę.

Było słychać charakterystyczne tsss… towarzyszące odkręcaniu każdego napoju gazowanego. Już wiedziałem z czym mam do czynienia.

Etykietka sugerowała mi, że oto przede mną jest wersja czarnego Frugo, mojego ulubionego, dla dorosłych. 7% nie jest źle, chociaż mogłoby być jeszcze raz tyle.

Wziąłem głęboki wdech i oto chwila prawdy

Szybkim ruchem przechyliłem butelkę i wziąłem łyka. Bąbelki poszczypały mnie w język i szybko trafiły do gardła.

Pierwsze wrażenie nie było najlepsze. Pomyślałem, że mam do czynienia z jakimś szampanem. Po chwili poczułem smak Frugo. Było to nawet przyjemne. Został fajny dobrze znany wszystkim amatorom czarnego frugo posmak. Spojrzałem jeszcze raz na butelkę. Zostało trzy czwarte całego drinka.

Wziąłem drugi łyk. Szampan, bąbelki, Frugo. Trzeci – szampan, bąbelki, Frugo. Czwarty, to samo. Piątego już nie było. Przykro mi, drink się skończył.

W drugą butelkę nie inwestowałem i raczej już nie zainwestuję. Jak lubię czarne Frugo, tak Buddha przez swoje bąbelki i smak przypominający szampana w ogóle mi nie podszedł. Już wolałbym kupić sobie normalny napój, trochę wódki lub rumu i wraz z lodem wypić takiego drinka. Miałbym to co najlepsze w Buddha – posmak czarnego Frugo i straciłbym wszystkie jego wady – smak szampanu, bąbelki, małą zawartość alkoholu jak i samego drinka w buteleczce.

Wam radzę to samo. A wystarczyło zrobić to w większych butelkach, nie gazować i byłbym pierwszy który wykupi całą paletę. Idealne na imprezy czy to domówki czy w barach. Tylko nie w takiej formie i takiej ilości.

To może Cię zainteresować:

  • FRIday

    to w koncu Buddah czy Buddha?

Przeczytaj poprzedni wpis:
webgry
Gry webowe, które porwą cię na wiele godzin

Z zasady nie lubię gier przeglądarkowych. Kojarzą mi się z wielogodzinnym klikaniem, obserwowaniem tabelek, czy uprawianiu roli na swoim wirtualnym...

Zamknij