Ten tekst jest jak nowy Hobbit – przydługi, bogaty w zbędne szczegóły i urwany w dziwnym momencie.

Ten tekst jest jak nowy Hobbit – przydługi, bogaty w zbędne szczegóły i urwany w dziwnym momencie.

Na najnowszą produkcję Petera Jacksona wybrałem się w dniu urodzin Tolkiena. Gdy ja oglądałem Hobbita  jego autor miałby 121 lat. Byłem, widziałem, teraz czas na spisanie wrażeń, a te są dosyć mieszane.

Wieczór, kilka dni po premierze. Spokój, mała sala kinowa, tłumy widzów chcących zobaczyć Hobbita już się przez kino przewaliła. Na sali kilka osób, więc jest fajnie – nikt nie będzie przeszkadzał. Oczywiście wersja z napisami – nie jestem masochistą.

Film się zaczyna. Leci. A nie to reklamy dopiero. Mija ok. 20 minut. Reklamy poszły, czas na właściwy seans. Okulary na oczy, popcorn  karmelowy –  mój ulubiony – w rękę, a napój do podstawki obok fotela. Możemy zaczynać.

Jest pierwsza scena, druga scena, trzecia scena. Film się jeszcze nie zaczął… Poleciało nawiązanie do Władcy Pierścieni, kolejna scena, następna i następna. A Bilbo jeszcze nie wyszedł z domu… No come on!

Rzeczywiście – pomyślałem – to jest chyba ta tytułowa Niezwykła Podróż (tłumaczenie powinno wskazywać na Nieoczekiwaną Podróż, ale to niestety nie pasowało do filmu. Wszyscy na sali „oczekiwali” tej podróży przez dobre półtorej godziny filmu…).

Nagle jeb! Bitwa. Retrospekcja. Świetne efekty specjalne, trójwymiarowe wodotryski i bardzo fajne ujęcia. Te w sumie są w całym filmie. I znowu spowolnienie, akcja się uspokaja, bohaterowie powracają na spokojne szlaki swojej wędrówki i tak przez kolejne kilkadziesiąt minut…

Hobbita ogląda się identycznie jak czyta się ten tekst

Zbędne dłużyzny, wątki nieistotne dla fabuły lub lekko podkoloryzowane wydarzenia względem oryginału.

 

Ileż można rozpoczynać podróż? Jak długo można przeciągnąć mało istotne wątki?

Peter Jackson stworzył film dla tolkienowskich masochistów

Akcja tak się wlekła, że zdarzało mi się przysnąć na chwilę, co nie zdarza mi się zbyt często w kinie. Ostatnio tak miałem na Jesteś Bogiem, ale to była wyjątkowa sytuacja. Ostatni film całonocnego maratonu, godzina 5 nad ranem, nie spałem 23 godziny, a film oglądałem trzeci raz. W przypadku hobbita wystarczyło jedynie normalne całodniowe zmęczenie i dłuuuuużyzny.

Głowa sama wędrowała w dół, a powieki robiły się klejące zamykając się bez wcześniejszych konsultacji ze układem nerwowym.

Technicznie film jest cudowny

  • Nieziemska ścieżka dźwiękowa – jest klimat, jest moc!
  • Świetne widoki (te już jak najbardziej ziemskie, a nawet śródziemskie)
  • Efekty specjalne i animacje jakich moje oczy jeszcze nie widziały.
  • Gra aktorska – świetny Martin Freeman jako Bilbo Baggins czy cała gromada krasnoludów, gdzie każdy jest zauważalnie inny z zachowania.
  • 3D, 48 FPS, HD, Surround i inne technologie, które wykorzystano w Hobbicie.

Na tym poletku nie można narzekać.

Tylko dlaczego ten film jest tak cholernie długi? Do tego będą jeszcze dwie części. No co ty Piotrek? Wiem,  że hajs się musi zgadzać ale bez przesady!

Mimo wszystko do kina polecam się wybrać każdemu, niech zobaczy co to są dłużyzny.

To może Cię zainteresować:

  • Zen

    Czytałeś książkę? Ja czytałam i jakoś zwalnianie akcji mnie nie dziwiło. Sceny w domu Baginsa niezbędne, wg mnie i tak zbyt słabo charakteryzują naturę hobbitów tzn. niechęć do przygód, opuszczania domowego zacisza i niezwykłe przywiązanie do domowych wygód z kilkunastoma spiżarniami. 

    • http://www.facebook.com/archi1266 Arkadiusz Lech

      Czytałem. Tylko wiesz, książka to książka, a film to film. Dla mnie film jako ekranizacja powinien być skondensowaną książką. Jeżeli chcę więcej wątków to sięgam po książkę. Hobbit to w sumie ciekawy przypadek -- czy da się przenieść książkę 1 do 1 na srebrny ekran? Jako eksperyment to bardzo ciekawe. Ja jestem zdania, że się nie da. To inne medium i trzeba do niego podejść inaczej. Oceniłem Hobbita i takie podejście mi się nie spodobało, co nie znaczy, że nie zobaczą kolejnych części. Wręcz przeciwnie. Nawet jakbym miał spać to chcę zobaczyć chociażby dla tych kilku scen akcji, widoczków, dobrej gry aktorskiej i świetnej muzyki.

  • VeSemiR

    Kino akcji to kino akcji, a kino, w którym buduje się cały świat fantasy to drugie. Jak chciałeś akcji, to trza było iść na coś pokroju Niezniszczalnych. Jak chciałeś poznać na nowo jedno z najlepszych uniwersów z dbałością o SZCZEGÓŁY to Hobbit jest najlepszym wyborem ostatnich kilkunastu lat. I cieszę się z następnych dwóch części, byleby dalej zachowały tę proporcję akcji do opowieści.

  • wildhells.pl

    Zgadzam się co do joty z Twoim wpisem. U siebie gdy opisywałem Hobbit’a podszedłem bardziej pod zachęcenie ludzi do oglądnięcia.

Przeczytaj poprzedni wpis:
2013
Tego wam życzę

Kończy się właśnie rok 2012. Wielu z was pewnie chce spędzić ten czas wśród najbliższych, z rodziną lub ze znajomymi...

Zamknij