Mam dysleksję, dyskalkulię i w ogóle jestem do niczego – oczekuję specjalnego traktowania

Mam dysleksję, dyskalkulię i w ogóle jestem do niczego – oczekuję specjalnego traktowania

Przeczytałem ostatnio tekst o tym, że 4-7% naszej populacji cierpi na dyskalkulię i przez to duża liczba osób nie potrafi zdać matury z matematyki.

Dyskalulitycy (czy jak ich tam się poprawnie nazywa) mają problemy z rozróżnieniem znaków plus, minus, równości czy większości. Nie potrafią liczyć, rozwiązywać zadań matematycznych i ogólnie matematyka ich nie kocha.

Cały tekst zakończył się wnioskiem, że takim osobom w naszym kraju jest źle bo nic się nie robi w kierunku by im pomóc.

Kompletnie rozwalił mnie ten cytat:

W Belgii czy Holandii mają opiekunów, którzy pomagają im załatwiać sprawy w banku, robić zakupy. W Niemczech i Wielkiej Brytanii program nauczania matematyki dostosowany jest do ich możliwości. W Polsce muszą pisać z matematyki obowiązkową maturę.

źródło: Gazeta.pl

Ślepa poprawność polityczna zaczyna mnie już irytować.

Nie lepiej postarać się nauczyć ich matematyki? Jeżeli są już na tyle „chorzy” i bezradni to może niech skupią się na czymś, na czym są dobrzy zamiast pchać się tam gdzie jest się do niczego. Pisałem już kiedyś o podobnym schemacie działania przy okazji Akademii Przyszłości.

Nie potrafię śpiewać więc nie śpiewam. Nie potrafię tańczyć, a chcę to robić to się tego uczę. Nie potrafię liczyć – nie zdaję matury.

Matura i samo wybranie się na studia urosło w naszym kraju w pewnym stopniu do kultu. MUSISZ zdać maturę, musisz iść na studia. Nic nie musisz! Jeżeli już na prawdę cierpisz na dyskalkulię i nie potrafisz liczyć to zdana matura nic Ci nie da. Co, pójdziesz na studia na których nie będziesz mógł nadążyć z materiałem? Pójdziesz do pracy, w której zwolnią Cię po kilku dniach bo zamiast wpisać na umowie 1000zł to pomyliłeś się i Twój pracodawca musi zapłacić za coś 10 000 tys.?

Odpuść sobie studia, odpuść maturę – zrób coś na czym się znasz. Odpowiedz sobie jednak wcześniej czy masz problem z nauką czy lenistwem. Kilka chwil i mogę załatwić sobie papierek potwierdzający, że jestem dyslektykiem, dyskalkulikiem czy jeszcze innym „dys”.

Wymagaj od siebie i rób tak by Tobie było dobrze. Nie oczekuj, że będziesz faworyzowany na każdym kroku, bo to w końcu się odbije i przyniesie skutki negatywne właśnie Tobie, a nie tym którzy (może i ze szczerej chęci) chcieli Ci pomóc.

[hr]

To może Cię zainteresować:

  • Gość

    za moich czasów nazywano ich idiotami 🙂

    • panspokoj

      więc dobrze, że się skończyły

  • bidon

    Po pierwsze -- „dysleksję” w tytule. Ale to literówka pewnie.

    Secundo -- sam na wspomnianą dolegliwość „cierpię”, a jednak maturę zdałem. Osoby takie nie muszą być mało inteligentne, czasem wręcz przeciwnie -- spotkałem masę bardzo interesujących i mądrych ludzi z podobnym problemem. To raczej upierdliwa przypadłość -- pomijanie liter, cyfr, znaków (oj, dużo to zmienia w matematyce), przestawianie kolejności liter (szczególnie w językach obcych -- uczyłem się  literować słówka, by nie zrobić błędu przy zapisie). Tak samo jest z dysgrafią. Fakt, jest wiele lewych zaświadczeń, ale niektórzy naprawdę mają rzetelnie stwierdzony problem. Nie należy uogólniać, by pasowało do tezy. 

    Trzy -- matura to niestety minimum w naszych czasach. Bez niej możesz co najwyżej rowy kopać, jeśli nie jesteś geniuszem z pomysłem na biznes. Nie wiem jak jest z dyskalkulią, ale do pozostałych przypadłości dostosowano matury (nie liczą niektórych błędów itd.) 

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1678017970 Szymon Szydełko

    Ja pierdzielę, mam chroniczną, niemal „lekarską” dysgrafię, a wszystkie matury zdałem bez żadnych forów na całkiem zadowalającym poziomie ( angielski rozszerzony 85% na ten przykład). 
    Cóż, co do matury z matmy -- popieram. Bo dlaczego nie? Jak ktoś nie umie (powody pomijam) mówić w obcym języku to nie zda matury, a tam żadnych ułatwień dla nieumiejących nie ma! Matematyka jest zUa więc fory 4 all? Mam nadzieję, że nie. 
    BTW tegoroczna matma podstawowa była na masakrycznie niskim poziomie.

  • Leon Zdzialek

    Za moich czasów praktycznie nie było osób, które miały takie problemy. Obecnie wszyscy nagle mają -- głównie z lenistwa. I zgadzam się z tym, ze jak ktoś jest jakiś upośledzony to ma zamknięte drzwi i AMEN… czy z osób ślepych czy tam niewidomych robimy kierowców autobusów miejskich w imię braku tzw. dyskryminacji? Nie! No to nie róbmy też tego w innych działach i problem z głowy.
    Osoby z dyskalkulią i czym tam jeszcze świetnie nadają się do robót ziemnych i czegoś na tym poziomie.

    • studentka psychologii II roku

        to się mylisz ja mam dysleksje i świetnie zdałam maturę ponadto liceum ogólnokształcące ukończyłam ze średnią  5,0 , oraz dostałam się na wymarzone studia ,choć nie było łatwo, tak naprawdę nie mamy wiele ulg ,a ty chyba sam jesteś zakompleksionym kopidołem,  po za tym dysleksja  jest spowodowana dysfunkcja prawej i lewej półkuli mózgowej , a jeśli chcesz wiedzieć więcej to zrób pożytek z internetu i poczytaj trochę , bo łatwo  zganić to czego nie znamy i jest nam obce 

  • Pingback: Poprawność polityczna potrafi zadziwić | CojaMysle?()

  • panspokoj

    Rozumiem temat i oburzenie, natomiast jeżeli naprawdę w kilka chwil możesz dostać zaświadczenie o deficycie parcjalnym, lub jak to nazywasz „o byciu dys” to proszę Cię zgłoś osoby, które wydają takie zaświadczenia przynajmniej na policję. Sam diagnozuję takie dysfunkcje i bardzo ubolewam nad tym jak niewiele wiadomo o nich osobom, które nie są specjalistami. Deficyt parcjalny to nie zwolnienie z obowiązków szkolnych, to wyzwanie. A trafne zdiagnozowanie takiej kondycji jest bardzo trudne i żmudne. Wydawanie orzeczeń bez odpowiedniej diagnozy i planu pracy z osobą dotkniętą deficytem jest straszną krzywdą dla zainteresowanego i wszystkich dookoła. 

    Ważne jest, że zaznaczasz, że trzeba mierzyć siły na zamiary, dodałbym do tego, że należy dbać o higienę psychiczną, czego w tym kraju się nie robi, a wszelkie próby wpadają do kategorii „bezsensownych wymysłów politycznie poprawnych cieniasów”

  • Pingback: CojaMysle? ma już rok | CojaMysle?()

  • fdrefgfe

    nie pchasz się tam gdzie nie umiesz czegoś zrobić ale żeby iść np. na polonistykę maturę trzeba z matematyki dziś zdać a taka osoba jej nie zda pomimo tego że nie pcha się wcale tam gdzie się matematykę uprawia , tylko dlaczego według ciebie osoby normalne które mogły by być np. dobrymi nauczycielami j.polskiego mają być skazane na gorszą przyszłość niż ty który maturę będziesz miał zdaną , matura to minimum , szkoły zawodowe i policealne są w Polsce na żenująco niskim poziomie i co taka osoba ma mieć przegrane życie.

  • anty matma

    Idiotami to są ci co nie umieją poprawnie pisać a usprawiedliwiają się dysleksją. Analfabeci

  • Michał

    To co piszesz jest straszne. Czy osoba z dyskalkulią nie może być np. socjologiem, wybitnym filozofem czy chociażby filmowcem? Przecież Studia Wyższe to nie tylko nauka. To też ludzie o podobnych zainteresowaniach i najlepsze znajomości, otwierające morze możliwości, to miejsce dla osób wybitnych (na szczęście nie tylko), a Ty zakładasz, że skoro osoba nie radzi sobie z matematyką, to o żadnej wybitności nie ma mowy. Równie dobrze możesz zażądać, żeby nie budowano podjazdów dla niepełnosprawnych albo nie tworzono specjalnego programu edukacyjnego dla osób niewidomych.

    • http://cojamysle.pl/ Arkadiusz Lech

      Może być socjologiem, filozofem czy filmowcem. Tylko zamiast na siłę kazać zdać takiej osobie maturę z matematyki to lepiej pozwolić jej studiować tę socjologię czy filozofię bez matury z matmy, a zamknąć kierunki które takowej wymagają. Serio nie chcę się natknąć w banku na osobę z dyskalkulią…

Przeczytaj poprzedni wpis:
angry birds
Dorwałem żelki Angry Birds

W lipcu pisałem o żelkach Angry Birds. Za ich produkcję odpowiedzialna jest firma Fazer. Bardzo długo szukałem ich w sklepach....

Zamknij