No to co z tą erą post-PC? Recenzja VersaTab i podsumowanie eksperymentu

No to co z tą erą post-PC? Recenzja VersaTab i podsumowanie eksperymentu

Jakiś czas temu pisałem o małym eksperymencie. Chodziło o to by aktualnie testowany przeze mnie tablet firmy Benger – VersaTab stał się na jakiś czas głównym narzędziem do pracy, zabawy czy kontaktu ze światem internetowym. Czas na podsumowanie.

Informowałem Was już o tym, że tablet nie nadaje się do publikacji tekstów na blogu. Winne nie jest temu samo urządzenie, ale bardziej brak dobrego programu, który byłby w stanie to zrobić – więcej na ten temat znajdzie – Laptop wyszedł z szafy – pierwsza porażka w eksperymencie post-pc

Do czego w takim razie nadaje się tablet?

Świetnie ogląda się na nim filmy. Opisywałem usługi VOD, ale równie wygodne jest oglądanie filmów z dysku VersaTaba czy też filmów na YouTubie. Jedyny problem VersaTaba przy YouTubie (jak i innych – w szczególności Googlowskich – aplikacjach) to częste gubienie  połączenia z Internetem. Albo otrzymałem egzemplarz z usterką albo VersaTab ma coś z softem – nie możliwe jest by coś było źle skonfigurowane po stronie routera. Podłączałem do niego wiele urządzeń (również z Androidem) i nigdzie nie miałem takiego problemu.

Era post-PC nastała również w branży gier. Gry na tablety z Androidem doganiają swoje blaszane pecety pod względem oprawy audiowizualnej. Co do grywalności – królują tu gry innego typu, ale płynącego z nich fanu i ciekawych pomysłów nie można im zarzucić. Dead Trigger i Blood and Glory zaskakują grafiką. Anomaly: Warzone Earth (polska gra, kiedyś opiszę ją dokładniej) ciekawym podejściem do wytartego już motywu Tower Defence (gracz staje po drugiej stronie). Minecraft za to jest mega czaso-zrzeraczem. Gier na tę platformę jest już tyle, że tablet może robić za niezła, przenośną konsolę do gier. VersaTab płynnie odczytuje większość najnowszych gier.

Post-PC, a bardziej Post-books mogę stwierdzić, że też już nastało. Nigdy nie lubiłem czytać ebooków. Komputer w ogóle się do tego nie nadawał. Czytanie książki to był zawsze taki magiczny moment, w którym mogłem się rozwalić na cały łóżku, przyjmować dziwne, wygodne pozycje i wsiąknąć w tekst. Całą tą otoczkę niszczył komputer. Tablet to zmienia – w jednym urządzeniu mam dostęp do ograniczonej jedynie zasobnością mojego portfela bazą książek czy magazynów.

Recenzja VersaTab

VersaTab pozwala na podpięcie do siebie różnych urządzeń zaopatrzonych w wyjście USB. I tak, wraz z klawiaturą tablet może stać się dobrym narzędziem do pisania notatek czy dłuższych tekstów. Po podpięciu modemu 3g można uniezależnić się od sieci Wi-fi i mieć dostęp do Internetu gdziekolwiek się przebywa. Po podłączeniu dysku twardego, telefonu czy pendrive’a możesz mieć dostęp do wszystkich swoich plików i dokumentów.

VersaTab jest wyposażony w dwie kamerki. Jedna z przodu, druga z tyłu. Ta obok ekranu świetnie nadaje się do video rozmów na Skype lub Google+. Z tyłu nie nadaje się do niczego. Jakość wykonywanych nią zdjęć to koszmar. Tylko po co robić zdjęcia tabletem? Przecież lepiej nadaje się do tego smartphone.

Mimo, że VersaTab chodzi płynnie to jego największą zmorą jest dosyć wolny procesor. Ta pięta achillesowa tego tabletu sprawiała, że podczas pracy na kilku aplikacjach jednocześnie odczuwać mogłem spowolnienia maszynki, czasami nawet krótkie zwiechy systemu. Nie spodziewajcie się jednak zbyt wiele – jest to tablet z tych niższych półek.

Obudowa tabletu wygląda na trwałą. Samo urządzenie pewnie leży w dłoni. Jak na swoje gabaryty nie jest ciężkie, jednak przy długim trzymaniu go w rękach można odczuć lekki dyskomfotr. Dzięki dosyć standardowym wymiarom nie będzie żadnego problemu by znaleźć pokrowiec do tego tabletu.

VersaTab to tablet na prawdę ciekawy. Ładne wzornictwo, trwała obudowa i dobra cena. Jedynym problemem urządzenia od Benger jest procesor. Dla bardziej zaawansowanych użytkowników może zabraknąć drugiego rdzenia.

Ja rozstaję się już z VersaTabem. Eksperyment się zakończył.

To może Cię zainteresować:

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1678017970 Szymon Szydełko

    Wiesz, jeżeli chodzi o ebooki, to tylko jedo słowo: Kindle (no, dobra, e-paper ogółem). Na inne sysemy szkoda mi oczu.
    No i można ściągi wrzucać ;]

    • http://www.facebook.com/archi1266 Arkadiusz Lech

      O Ryly? Ściągi na takim urządzeniu? To już lepiej wyciągnąć encyklopedię papierową na ławkę -- tak samo „niewidoczna” 🙂

Przeczytaj poprzedni wpis:
moh
Nadchodzi Medal of Honor: Warfighter – coś czuję, że w listopadzie będę nieosiągalny

Dawno w nic nie grałem. Chyba muszę nadrobić nie małe już zaległości. Jest ciężko, bo pozycji wartych uwagi jest więcej...

Zamknij