The Critter Chronicles – gra, która ma do siebie dystans

The Critter Chronicles – gra, która ma do siebie dystans

W życiu nie jest nic tak ważnego jak dystans. Najlepiej dystans do samego siebie. Człowiek pewny swojej wartości i potrafiący śmiać się z własnych niedoskonałości to człowiek, z którym chętnie się zaprzyjaźnię. Wśród moich przyjaciół mogliby się znaleźć twórcy gry The Critter Chronicles.

A dokładniej The Book of Unwritten Tales: The Critter Chronicles.

Jest to prosta gra przygodowa w staroszkolnym stylu point&click. Prequel przygód dzielnego Wilbura w The Book of Unwritten Tales. Produkcja ta opowiada historię Nathaniela, jednego z głównych bohaterów poprzedniej części, oraz jego wiernego towarzysza podróży – Zwierzaka.

Gra-parodia

Przygodówka stawia nacisk przede wszystkim na humor. Można powiedzieć, że jest to gra będąca parodią gier. Lubię to, oj bardzo to lubię. Critter Chronicles obśmiewa motywy znane z najpopularniejszych gier takich jak na przykład Portal. Jest też świetnym komentarzem do zachowań różnych grup społecznych i typów osobowości. Wyśmiewa wszystko i wszystkich.

CritterChronicles 2013-03-24 21-12-33-32

Czasem jest zbyt siłowo i sucho, ale autorzy i tak stanęli na wysokości działania. W naszym kulturowym dorobku jest wiele produkcji, które chcą być śmieszne ale im nie wychodzi.

Critter Chronicles to żarty sytuacyjne. Żarty, których nie warto teraz przytaczać, bo bez opisu całego kontekstu mogą wydawać się głupie. Mój ulubiony rodzaj humoru, bo oprócz tego, że bawi to zaprasza do myślenia i szybkiego wyłapania nawiązań.

Jeżeli chodzi o mechanikę gry, to poprawiono wiele denerwujących elementów z części poprzedniej. W końcu wyświetlana jest informacja o aktualnym celu w grze. Strasznie mnie to irytowało to w Unwritten Tales. Po powrocie do gry po kilku dniach przerwy kompletnie nie wiedziałem co mam teraz zrobić. Poprawiono sporo. Są to najczęściej rzeczy, które same z siebie są drobne ale mega irytujące.

Graficy 3D byli chyba na chorobowym

Jedyne co dalej razi to słaba jakość grafiki. I o ile do projektów lokacji nie mogę się w ogóle przyczepić – są świetne. Tak do postaci ich wykonania i jakości ustawień graficznych już jak najbardziej.

Po pierwsze: Lokacje źle skalują się na ekranach 16:9, po bokach mam pionowe, czarne pasy – drobnostka, ale strasznie rzuca się w oczy.

Po drugie: Ilość polygonów i jakość tekstur postaci to jakiś żart. Gra pamięta czasy kiedy PlayStation2 wchodziło na rynek. Rozumiem, że chodzi o klimat lokacji i całej opowieści – postaci nie mogą być zbyt realistyczne, ale to już przesada. Można było pobawić się z jakmiś filtrami, ale graczom oddać produkt, na którego patrzenie nie będzie męczące. Wierzę, że twórców było stać na więcej.

Charyzmatyczne postaci, które będę pamiętał jeszcze przez długi czas.

Jak ja lubię barwnych bohaterów. Taka na przykład Petra, która walczy o prawa zwierząt. Jest tak irracjonalna w swoich poglądach, że nie sposób odmówić jej racji, co często sam robi główny bohater. Albo naukowiec polujący na Yeti, który ma schizofremię. Nie będę opowiadał o co w tym chodziło – sytuacja jest na prawdę świetna. W swoim absurdzie rozbawia mnie do łez ale zmusiła też do myślenia. Był nawet jedną z inspiracji do napisania notki „Wolność nie istnieje, deal with it!„.

magierturm_eingangshalle

Najładniejsza lokacja w grze. Nie wiem co jarali jej twórcy ale jest genialna.

The Book of Unwritten Tales: The Critter Chronicles to gra, którą mogę polecić każdemu miłośnikowi przygodówek. Zagadki są na wysokim poziomie, lokacje cieszą oko (z wyjątkiem modelów postaci),  a humor wręcz wylewa się z ekranu. Jedyny bullshit o jakim warto wspomnieć to informacja na pudełku:

… i zarezerwuj aż 10-12 godzin na tę niepowtarzalną przygodówkę!

Ja zarezerwowałem 6,5 godziny i ukończyłem ją całą w normalnym tempem gry – przesłuchałem wszystkich dialogów, zwiedziłem wszystkie lokacje. Było to jednak bardzo dobre wykorzystanie tych ponad sześciu godzin.

Dla IQ Publishing idą propsy za zainteresowanie mnie tym tytułem i podrzuceniem gry do sprawdzenia.

To może Cię zainteresować:

Przeczytaj poprzedni wpis:
playlist
Spotify w stylu CojaMysle?

Jakiś czas temu do Polski weszła jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie usług muzycznych - Spotify. Ostatnio skontaktował się ze...

Zamknij