W co ja gram? Most Wanted czy Paradise II?

W co ja gram? Most Wanted czy Paradise II?

Czasami gry potrafią zadziwić. Człowiek nieświadomy, wsadza do napędu płytę z napisem Need for Speed: Most Wanted, a tam zamiast NFS’a dostaje Burnout Paradise II. Ohh… Ktoś tu się chyba w fabryce pomylił i nie tak płyty wytłoczył. 

Co się zmieniło?

Przede wszystkim w nowym Burnoucie dodano w końcu licencjonowane wozy. Tak więc tym razem po mieście mogłem się bujnąć furami ze znaczkiem Porsche, Ford, Mercedes, Lamborghini i wiele, wiele, wiele innych. Samochodów znalazło się mnóstwo. Jest w czym wybierać, jest czym się ścigać, jest czego szukać.

Szukać ponieważ każdy samochód trzeba najpierw znaleźć. Te są rozsiane po całym mieście – Fairhaven City. Miasto jest zupełnie nowe, o starym i poczciwym Paradise City można zapomnieć, chociaż widać, że w Fairhaven nie brakuje ducha rajskiego miasta. Przemierzając bezkresne ulice i autostrady miałem deja vu. Cały czas miałem, wrażenie, że już tu kiedyś byłem, już tu kiedyś jechałem, już kiedyś skakałem po tym moście, już kiedyś zaliczyłem dzwona w o tę bandę. Weird.

Gra na pięć minut

Większość nowych gier jest robiona pod dyktando graczy z doskoku. Wiecie, by móc włączyć konsolę, poczekać dwie godziny, aż zrobi się update, pograć pięć minut i wyłączyć konsolę. Później wrócić do gry znowu na pięć minut. Krótkie sesyjki to w nowym Most Wanted Burnoutcie norma. Twórcy kompletnie wycieli z niej fabułę oraz całą otoczkę związaną z wspinaniem się po szczeblach.

Nie ma żadnych bohaterów, nie ma żadnej historii nie ma nawet mozolnego oszczędzania każdego uzbieranego dolara, by w końcu zamienić wysłużonego już Golfa na jakąś kilkuletnią Mazdę, by dopiero pod koniec wsiąść w legendarne już Galardo.

Naaah… ile ja bym dał, by poczuć ten klimat jeszcze raz.

W Paradise II od razu wskakuję za kierownicę Porsche, a luksusowe wozy zmieniam jak rękawiczki – wystarczy, że tak stoi gdzieś w mieście i boom, jest mój. 

A gdzie 3… 2… 1… START!?

Wyścigi za każdym razem rozpoczynałem na pełnym gazie. Nie było ustawiania się do linii startowej, od razu jechałem rozpędzony do minimum 150km/h. Z jednej strony fajnie to rozwiązano – każdy wyścig rozpoczyna się klimatycznym intrem przedstawiającym miasto, samochód lub jakąś część samochody w bardzo nietypowy, można powiedzieć „artystyczny” sposób. Czasami się zastanawiam co autor mam na myśli jak patrzę na te wstępy do wyścigów – boskie. Z drugiej zaś strony chciałbym też powalczyć o dobrą pozycję na starcie z przeciwnikami, w dobrym momencie przygazować by ruszyć idealnie w tempo itd. To też daje bardzo dużo frajdy.

Fairhaven Police Departamen!
Nowością w Burnoutcie są pościgi z policją. Dzięki nim lub przez nie (zależy jak na to patrzeć) miałem wrażenie jakby logo Most Wanted na opakowaniu nie było tylko pomyłką bystrego inaczej stażysty 😉 Chociaż i one zawodzą. Nie są tak ekscytujące jak w pierwowzorze. Radiowozy łatwo zgubić, a nawet jak mnie zatrzymali to kończyło się tylko na pouczeniach. Nie ważne, czy ściga cię kilkudziesięczny zastęp stróżów prawa, a dwadzieścia innych samochodów z syreną na dachu leży już w rowie, Policja w Fairhaven jedynie odholuje Cię w jakieś miejsce w mieście i tyle – żadnej kary pieniężnej, żadnej konfiskaty pojazdy NIC! To rzeczywiście buduje we mnie napięcie gdy mam im uciec.

 http://youtu.be/PsldfpvFX3A

Tak się nie robi…

Nie na to czekałem, nie tego się spodziewałem, nie tego chciałem. Słabe pościgi, dziwny system wyścigów i doboru wozów i w ogóle nie przemyślanym trybem gry dla wielu osób. Tryb sieciowy jest tak irytujący, że wytrzymałem z nim tylko kilkanaście minut. Istny chaos, każdy chce każdego zlikwidować – a gra ich jeszcze za to nagradza. Nie można ustawić się na zwykły wyścig, a o ciekawych zabawach zapomnijcie. Do tego brak trybu na podzielonym ekranie. Za to powinno kogoś ukamienować. Przecież ścigałki świetnie się nadają do gry ze znajomym przy jednej konsoli. W ogóle nie rozumiem dlaczego ostatnio w ogóle nie wykorzystuje się podzielonego ekranu.

… ale i tak Wam wybaczę.

Najgorsze jest w tym wszystkim to, że co by złego o Most Wanted/Paradise II powiedzieć to cały czas jest bardzo fajna gra, z świetną grafiką, fenomenalną fizyką jazdy i przegenialnym soundtrackiem. Serio muzyka w tej grze miażdży. Od dubstepów, przez grime, na rocku kończąc. Kawałki Bonkers czy Weatherman potęgują poczucie prędkości.

Czy to Burnout czy to Most Wanted?

Nie ważne. Bawiłem się świetnie. Mimo, że nie dostałem ani jednego ani drugiego.

// Tekst powstał w ramach cyklu Jestę Ekspertę #1: Gry

To może Cię zainteresować:

Przeczytaj poprzedni wpis:
pp
Poprawność polityczna potrafi zadziwić

Jakiej grupy społecznej bym nie przedstawił w stereotypowy sposób, zawsze znajdzie się ktoś, kto się o to oburzy. Że tak...

Zamknij